To pewne. Chciał zabić!
To epilog jednego z najgłośniejszych napadów w Białymstoku. Do zajścia doszło wiosną ubiegłego roku, kilka minut przed godziną 20. Wtedy dyżurny policjant otrzymał informację, że na skrzyżowaniu ulic – Armii Krajowej i Bacieczki stoi taksówka, a w środku jest zakrwawiony kierowca. Wysłał radiowóz i powiadomił pogotowie ratunkowe. Chwilę później zadzwonił młody mężczyzna, który stwierdził, że właśnie zabił człowieka. Policjanci zatrzymali go po kilkunastu minutach. Miał zakrwawione ubranie, a przy sobie m.in. 14-centymetrowy nóż. Zaatakowany na szczęście przeżył. Jest jednak oszpecony i częściowo sparaliżowany.
Pierwszy wyrok
Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał 19-letniego bandytę na 12 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa i napad rabunkowy.
Od tego wyroku odwołał się obrońca (żądał złagodzenia kary), którego zdaniem sąd nie wziął pod uwagę faktu, że oskarżony był w chwili napadu niepoczytalny, nie zdawał sobie sprawy, że może zabić człowieka.
Apelację złożył też oskarżyciel posiłkowy (pełnomocnik rodziny taksówkarza). Żądał zaostrzenia kary, bo ofiara napadu została trwale oszpecona, sprawca działał z niskich pobudek – po prostu nie chciał zapłacić za kurs.
Kara w sam raz
Sąd Apelacyjny utrzymał wysokość kary.
– Nie ma żadnych przesłanek do złagodzenia kary. Sprawca zadając tyle ciosów dużym nożem godził się na to, że ofiara może umrzeć – uzasadniał decyzję sędzia przewodniczący. Z drugiej strony sąd nie zaostrzył kary, ponieważ biegły psycholog stwierdził, że istnieje całkowita możliwość resocjalizacji skazanego.